Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2013

Kilometr za kilometrem.

Kolejny piękny dzień Nas dzisiaj przywitał - i takie właśnie powinny być wakacje, lato. Jest to czas odpoczynku, ale można ten czas spędzać w sposób aktywny! Z samego rana, jak tylko mały otworzył oczy i obudził rodziców, zjedliśmy smaczne śniadanie i wzięliśmy się za obowiązki. I o to przyszła godzina 10:00 - czas ubrać buty i można ruszać w trasę. Przyznam, że uwielbiam biegać po lesie, więc bardzo się cieszę że udało mi się znaleźć odpowiednie miejsce do wybiegania.
Przed samym wyjściem wciągnąłem 3 kostki czekolady i oczywiście 100 ml kompotu na drogę. Początek dzisiejszego biegu rozpocząłem od rozgrzewki na dystansie 3 km w tempie 65-70% tętna. Gdy już poczułem, że mięśnie są przygotowane mogłem podkręcić szybkość. Całe kolejne rozbieganie, czyli 12,65 km pokonałem na tętnie 75-80%. Przez cały trening wypiłem 250 ml izotoniku (co 3 km kilka łyków) i zjadłem batonik Just Fit (co 5 km "gryz").



Przeglądając dzisiejszego dnia internet, trafiłem na hasło które bardzo mnie rozbawiło :) coś czuje, że maraton właśnie tak będzie wyglądał :)

piątek, 12 lipca 2013

Przekąski.

Przyznaje się bez bicia - od wtorku do dnia dzisiejszego nie robiłem żadnych przebieżek! Powodem było dochodzenie do siebie po wzięciu udziału w rekrutacji do Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Pierwsza część egzaminu odbywała się we wtorek i miał miejsce:
- bieg na 50 m,
- bieg na 1 km,
- podciąganie na drążku,

Mimo stresu, który towarzyszył mi od dnia poprzedniego, wszystkie te rzeczy udało mi się zdać pozytywnie (Hurraa! Chociaż przez 2 następne dni odczuwałem mikro urazy, które powstały po takim wysiłku). Niestety, następny dzień już tak mnie nie zachwycił. Z 850 osób, do następnego etapu rekrutacji przeszło około 430. Drugą częścią był egzamin z zakresu chemii oraz fizyki, która mnie pokonała... Zająłem 143 miejsce, a do następnego etapu przechodziło pierwsze 100 osób.. No nic, szkoda... Co innego mogę teraz powiedzieć - zawiedziony jestem, ale życie toczy się dalej. Żeby teraz nie wyszło tak, że po "przegranej" leżałem i nic nie robiłem - nic z tych rzeczy. Wciąż jeździłem do pracy na rowerze, a także zająłem się innymi zaległymi czynnościami / obowiązkami.

Kogoś zastanowi "skąd ten tytuł, skoro połowa postu nie ma nic wspólnego z jedzeniem?". Chciałem zrobić małe wprowadzenie, co działo się przez ostatnie 4 dni w moim życiu. Mam nadzieje jednak, że jutrzejsza poranna pogoda uśmiechnie się do mnie i pozwoli zrobić małe rozbieganie.  Jak zwykle, pierwszą przekąską i dawką energii będzie batonik Just Fit Musli.



Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego typu przekąsek, jednak po kilku opakowaniach i próbach mogę stwierdzić, że przed porannym biegiem na pusty żołądek nadaje się idealnie - przynajmniej dla mojego organizmu. Staram się zawsze pilnować czasu "posiłek - bieganie", aby przerwa między jednym, a drugim wynosiła przynajmniej 2 godziny (w przeciwnym przypadku kolka i inne incydenty murowane). Jednak po tym batoniku nic - na żołądku nic nie ciąży, a organizm mógł dostać dawkę porannych kalorii. O samym batoniku:
Wartość Odżywcza na 1 baton (25 g)
Energia 444 kJ
106 kalorie
Białko 1,4 g
Węglowodany 17,7 g
Tłuszcze 3,2 g

Samo opakowanie zawiera 6 takich batoników, a jego cena wynosi 3,59 zł (6 batoników po 60 gr? Moim zdaniem to nie jest AŻ taka duża cena). Po jego otwarciu najważniejsza rzecz w jego budowie - nie rozpada się! Co w przypadku niektórych przekąsek wręcz uprzykrza życie - co otwarcie to zaraz się rozsypuje i trzeba łapać każde nasionko.

Jestem dopiero na "początku" ich testowania, więc więcej informacji z odczucia i działania na organizm pojawi się z czasem :) Na tą chwilę czas wracać do pracy i trzymać kciuki, aby jutrzejszego poranka nie padało!