Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wysiłek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wysiłek. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 sierpnia 2013

Treningów ciąg dalszy - odpuścić nie można :)

Mała miejsce krótka przerwa w pisaniu, ale nie w bieganiu :) chociaż przyznaje, że taki mały duszek wciąż krąży w głowie i szepcze do ucha leniwe słowa - cóż, taka niektórych natura żeby się trochę polenić, posiedzieć przed komputerem całymi dniami albo przed telewizorem. Może to przez te upały i duchotę człowiek u człowieka włącza się taki pstryczek "nic nie robienie"? Nie wiem, nie wiem... ale treningi mimo wszystko się odbyły i miałem okazję również przetestować swoje żele energetyczne. Na początku jednak powinienem zamknąć poprzedni tydzień:

Dzień treningu Wtorek Czwartek SobotaSuma
Kilometraż 13,74 km 11,14 km 13,79 km 38,67 km

W tej chwili mamy już nowy tydzień i co raz bliżej do upragnionej daty - 13 październik! Dłuższe wybieganie miało się odbyć w niedziele, jednak przy zbliżającym się wieczorze, oczy i całe ciało zaczęło się robić z minuty na minutę cięższe. Widocznie tego dnia nocki zaczęły wychodzić i dawać o sobie znać, w takim razie co? Wstajemy w poniedziałek i zaczynamy testować żele. Trafiłem na dość przyjemną pogodę, bez wielkich upałów z samego rana co nie powodowało nadmiernego przegrzania organizmu. Na pierwszy ogień poszedł taki żel:


Pierwszy raz miałem okazję spróbować jak smakuje taki żel, tym bardziej jak zadziała na organizm. Pierwsze słowo jakie przychodzi na myśl jedząc coś takiego to - mus. Bardzo fajna konsystencja, nie trzeba gryźć - po prostu pijemy (w tym przypadku) słodki mus jabłkowo-truskawkowy. Szczerze powiem, że miałem ochotę od razu wrócić do domu i otworzyć resztę (niestety, ale jestem pierwszy jeżeli chodzi o słodkie :)). Zadaniem na treningu było dłuższe wybieganie w tętnie 65-70% i do wyboru:
- albo dystans 18 km,
- albo 2h biegu,
Udało się pogodzić w miarę obydwie rzeczy, organizm czuł skutki 2 godzin pracy, ale nie był zmęczony (takie przecież było założenie długiego wybiegania). Przetestowałem również sposób pojenia organizmu przy tego typu aktywności i doszedłem do wniosku, że picie co 2 km kilku łyków napoju izotonicznego (w moim przypadku) bardzo dobrze się sprawdza - suchości w gardle nie ma i sam trening mija swobodnie.



Czy to wszystko? A właśnie, że nie :) godzina 9:30 a ja zakładam strój, buty i wyruszam. Zmieniłem trochę podejście do treningów i wróciłem do mniejszych dystansów, aby stopniowo wprowadzać organizm w dłuższy i większy wysiłek. Dystans jaki dzisiaj wybiegałem to 11,13 km, z czego pierwsze 3 km odbyły się na zasadzie rozgrzewki przy tętnie 65-70%, a 8 km jako rozbieganie przy 75-80% tętna.


czwartek, 1 sierpnia 2013

To musiało się tak skończyć...

Ten tydzień zaczął się dość chaotycznie... nawiązuje tutaj do poprzedniego postu. W jaki sposób pogodzić chodzenie na nocki z uprawianiem aktywności fizycznej? Jest na to sposób, po pracy lub przed pracą. Jednak jak to zrobić w momencie, gdy mamy 5 nocek pod rząd, a wracając do domu śpimy niecałe 2 godziny? Organizm przestawia się zupełnie, a mózg zaczyna pracować na innych obrotach - zupełnie "nieprzyjaznych" dla zdrowia.

Jednak dzisiaj, udało się wygospodarować trochę czasu wolnego. Zaraz po przebudzeniu, przebrałem się w strój, wypiłem 100 ml soku i postanowiłem wybrać się na małe wybieganie. Chęci były ogromne, ale rozsądek nakazał okiełznać "młodzieńczy zryw". Przyznam - to był odpowiedni krok, ponieważ zaraz po powrocie zauważyłem pierwsze oznaki przemęczenia organizmu - opryszczka przy ustach. Gdy ktoś już raz został zarażony, nosi tego wirusa w sobie przez całe życie. Objawia się zazwyczaj w dwóch momentach: z przemęczenia lub pod wpływem nadmiaru słońca. Niedługo jednak zaznam małej regeneracji - jeszcze tylko piątkowa nocka i w weekend w końcu spędzę w domu. Wręcz zaczynam się cieszyć na myśl o niedzielnym wybieganiu i możliwości wypróbowania żelu energetycznego.

Wracając do treningu, pogoda była przyjemna i wybiegane 11 km sprawiło radość, ponieważ wiedziałem jedno - dałeś z siebie wiele, mimo tych nieprzespanych nocy. Jak to zwykle podczas moich treningów bywa, pierwsze 2 kilometry to była rozgrzewka w spokojnym tempie 65-70% mojego tętna. Przy dalszym rozbieganiu wypróbowałem jedną ciekawostkę, którą wyczytałem na stronie https://www.treningbiegacza.pl/zacznijbiegac/timexintel-artykuly/item/1087-prawidlowa-technika-biegu. Było nią mianowicie "Im szybciej ruszasz rękoma, tym szybciej pracujesz nogami" - przyznaje, że dało to dużo do myślenia, szczególnie w momentach, gdy taki mały leniuch w głowie chciał zwolnić. Całe rozbieganie, czyli 9,1 km przebiegłem w tętnie 75-80%. Jak zawsze, miałem ze sobą 250 ml napoju izotonicznego, a także baton JustFit. Gdy wróciłem do domu czekał już na mnie schłodzony napój z owoców przeznaczonych na kompot zblenderowany z mlekiem - pychota! :)


środa, 24 lipca 2013

Nowy tydzień, nowe możliwości!

III tydzień treningowy, przygotowujący do maratonu zaczął się trochę później niż powinien. Powodem opuszczenia wczorajszego treningu był zbyt intensywny dzień, który zabrał praktycznie cały czas, a na wieczór pozwoliłem aby organizm się zregenerował (w końcu to najważniejsza faza treningu :)). W jaki sposób minął wczorajszy dzień? Z samego rana z narzeczoną wybraliśmy się rowerami do Poznańskiego Aquaparku, który mieści się w Termach Maltańskich.
Termy Maltańskie - Aquapark
Mam 23 lata, ale będąc tam bawiłem się tak dobrze, jakbym miał znowu te 6-7 lat. Praktycznie skorzystaliśmy z każdej zjeżdżalni po kilka razy + z dwóch innych atrakcji, które włączały się o pełnej godzinie, a także 30 minut po pełnej godzinie. Oprócz zabawy, sama woda wyciągnęła z Nas sporo energii, a tutaj jeszcze trzeba przecież wrócić do domu. Powrót minął trochę w wolniejszym tempie niż przejażdżka w pierwszą stronę, ale w końcu dotarliśmy. I tutaj przede mną jeszcze inne obowiązki - dojazd do wujka do warsztatu w celu przeglądu roweru, czy przypadkiem nie trzeba coś się nie zepsuło. Okazało się, że wszystko w porządku, więc gdy tylko wróciłem do domu usiadłem od razu do obiadu i... Nie nie, przerwy jeszcze nie było. Musiałem dojechać na sesje zdjęciową do Naszego Towarzystwa. W sumie.. tego dnia zrobiłem na samym rowerze około 40 kilometrów + 2h na basenie - to wymusiło przerwę dla organizmu.

Za to dzisiejszy dzień rozpocząłem z nowymi siłami! Trochę mikrourazy dały mi w kość samego ranka (chyba woda rozruszała dawno nie używane mięśnie :)). Słońce już wysoko na niebie to można się przebrać w odpowiedni strój, uszykować napój izotoniczny i w końcu wybiegać swoje :D

Jak zwykle, trening rozpocząłem od krótkiej rozgrzewki w postaci 2 kilometrów w tempie 65-70% tętna. Dało się odczuć, że słońce dzisiaj mocno przygrzewa i obowiązkiem każdej osoby jest posiadanie małej butelki picia, żeby ochłodzić organizm (dlaczego picia nie wody? Bo woda "przelatuje" przez organizm, a jeżeli jest to woda z sokiem, woda z... cukrem/solą, to organizm zachowuje na dłużej w organizmie). Kolejne kilometry mijały dość dziwnie: czułem, że obraz przelatuje mi wolno, że nie biegnę szybko, jednak Endomondo cały czas dawał mi bardzo miłe wyniki w okolicach 5 min/km. Rozbieganie na dystansie 12 km udało się przebyć w tętnie 75-80%, przy czym w czasie całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków, a dodatkowo tym razem został użyty Izostar) i przegryzłem batonik Just Fit (co 5 km mały "gryz").

sobota, 20 lipca 2013

Miły powrót :)

"Urlop" dobiegł końca, co za tym idzie? Powrót do domku i od poniedziałku znowu do pracy. Tydzień minął Nam bardzo miło, zupełnie inne miejsce, wypoczynek na świeżym powietrzu, a przy tym udało się wykonać 3 treningi w innym miejscu (a także o innej porze i warunkach). W związku, że dzisiejszy dzień obiegał w porządki, postanowiłem wykonać trening pod wieczór jak wrócimy. Zbliża się godzina 19:30, czas się szykować do wyjścia i zrobić swój kilometraż. Przed wyjściem zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i wypiłem 100 ml kompotu. Jako, że była to późna pora, słoneczko aż tak bardzo nie grzało, nie było takiego upału i sam trening przebiegał zaskakująco dobrze. Nie wiem czego jest to zasługa: pory? tego, że wczoraj nie jedliśmy mięsa z grilla? powrotu do domu? Nie mam pojęcia, ale nogi aż same się pchały do przodu. Niby tempo utrzymywałem poniżej 5 min / km, a pulsometr pokazywał 80%! Uśmiech sam pojawiał się na tworzy, choć nie mogłem w to uwierzyć. Ale wracając, na początku mała rozgrzewka w postaci 2 km w 65-70% tętna. Dalsze kilometry jako rozbieganie (11,34 km) utrzymywałem w tętnie 75-80%. Przez cały ten czas, co 3 kilometry brałem kilka małych łyków napoju izotonicznego. Ogólnie przez cały trening, jak i zaraz po nim wypiłem 250 ml napoju i zagryzłem to batonikiem Just Fit.


poniedziałek, 8 lipca 2013

II, a właściwie I tydzień :)

W poprzedniej wiadomości cytowałem wiadomość, którą otrzymałem e-mailem odnośnie powtórki I tygodnia treningu. Tak też postanowiłem zrobić, szczególnie że jutro czeka mnie bardzo ważny dzień. Nie chcę zapeszać, dlatego wyjaśnię tą sprawę w kolejnych postach. Jako, że dzisiaj była bardzo słoneczna pogoda (wg. termometru w komórce było nawet 28 stopni odczuwalnej temperatury - oczywiście na ile komórka jest precyzyjna). Tak jak zwykle bywa, przed samym wyjściem wciągnąłem w siebie 3 kostki czekolady oraz 100 ml soku.

Jak już wspomniałem, jutro jest bardzo ważny dzień dla mnie, podczas którego muszę z siebie dać nawet 130%! Dlatego zaplanowałem, że dzisiejszy trening będzie polegał na rozgrzewce oraz rozbieganiu na jednym poziomie tętna jakim było 70-75%. Po pokonaniu 8 km w tym tempie naszło mnie, aby podnieść odrobinę poprzeczkę. Ostatnie 2,7 km starałem się przebiec w swoim tętnie koło 85%. Przy takim słońcu czułem jak wszystkie sole wyszły z mojego organizmu, tak samo jak zgromadzona wcześniej woda. Przez cały czas trwania treningu i zaraz po nim wypiłem 250 ml napoju izotonicznego, a w nagrodę zjadłem batonika.



Coś na temat napoju izotonicznego:
Pozostało jeszcze 14 tygodni do maratonu. Jest to czas testów: samego siebie, napojów izotonicznych i innych środków. Postanowiłem postawić na produkt activlab IsoActive. Będzie mi on towarzyszył podczas 4 godzin biegu, więc już teraz przyzwyczajam swój organizm na jego działanie. Kilka informacji na temat samego produktu:
Zawartość w porcji (31,5 g):
Wartość energetyczna 447,1 kJ / 105,2 kcal
Białko 0 g
Tłuszcz 0 g
Węglowodany 26,3 g
Sód 350 mg                             
Potas 130 mg                                 
Chlorki 120 mg                                       
Wapń 120 mg               
Magnez 60 mg             
Witamina B1 210 ?g                                     
Witamina B2 240 ?g                                      
Niacyna 2,7 mg                                   
Kwas pantotenowy 900 ?g                              
Witamina B6 300 ?g                            
Biotyna 22,5 ?g                                  
Kwas foliowy 30 ?g                                
Witamina B12 0,15 ?g   
Ekstrakt z zielonej herbaty 100 mg
(smak cytrynowy)
   w tym EGCG 45 mg
Ekstrakt z żeń-szenia 100 mg
(smak grapefruitowy)       
   w tym ginsenozydy 40 mg
   w tym kofeina 20 mg



Na tą chwilę bardzo dobrze się czuję, podczas wysiłku nie odczuwam większego pragnienia i nie ciąży aż tak na żołądku w trakcie biegania (częściowo to też zasługa brania mniejszych łyków). Trochę więcej będę mógł powiedzieć po kilku tygodniach używania tego produktu :)

niedziela, 7 lipca 2013

Przemyślenia na przyszły tydzień.

Czytając kilka artykułów i wypowiedzi innych osób wszędzie pojawiało się zdanie "planowanie przyszłych biegów to podstawa każdego treningu". Pierwszy tydzień mam już za sobą - organizm czuje się bardzo dobrze, nastawienie oraz siły witalne dopisują z czego bardzo się cieszę, bo zawsze mogło być gorzej (choć muszę być przygotowany na jedną zależność - życie to taka parabola, do pewnego momentu idzie w górę, a gdy dojdzie na szczyt zaczyna spadać by znowu się wznieść). A co mnie czeka w przyszłym tygodniu? Raczej powtórka tego :)

"Najwazniejsza sprawa - czesc z Was to zauwazyla juz wczesniej -  plany treningowe są rozpisane na 12 i 14 tygodni, pozniewaz policzylismy  3 miesiace = 3 x 4 tyg. No jak sie okazalo po drodze schował się dodatkowy tydzien, stad do maratonu od poniedzialku ( 1 lipca) mielismy odpowiednio 13 i 15 tygodni. W zwiazku z tym, powtórzymy sobie Tydzien 1 treningow i zacznimy tygodniem ponownie Nr. 1 od 8 lipca. W ten sposób zyskamy tydzień przygotowań."

14 tygodni to dużo czasu, ale chcąc pokonać taki dystans trzeba przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku. Czas ten pozwoli również na lepsze poznanie siebie samego - w jaki sposób zareaguje przy 2 godzinach, jak po 3. Oczywiście trening to nie to samo co same zawody, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz (i nie mogę się doczekać by się o tym przekonać :))