środa, 24 lipca 2013

Nowy tydzień, nowe możliwości!

III tydzień treningowy, przygotowujący do maratonu zaczął się trochę później niż powinien. Powodem opuszczenia wczorajszego treningu był zbyt intensywny dzień, który zabrał praktycznie cały czas, a na wieczór pozwoliłem aby organizm się zregenerował (w końcu to najważniejsza faza treningu :)). W jaki sposób minął wczorajszy dzień? Z samego rana z narzeczoną wybraliśmy się rowerami do Poznańskiego Aquaparku, który mieści się w Termach Maltańskich.
Termy Maltańskie - Aquapark
Mam 23 lata, ale będąc tam bawiłem się tak dobrze, jakbym miał znowu te 6-7 lat. Praktycznie skorzystaliśmy z każdej zjeżdżalni po kilka razy + z dwóch innych atrakcji, które włączały się o pełnej godzinie, a także 30 minut po pełnej godzinie. Oprócz zabawy, sama woda wyciągnęła z Nas sporo energii, a tutaj jeszcze trzeba przecież wrócić do domu. Powrót minął trochę w wolniejszym tempie niż przejażdżka w pierwszą stronę, ale w końcu dotarliśmy. I tutaj przede mną jeszcze inne obowiązki - dojazd do wujka do warsztatu w celu przeglądu roweru, czy przypadkiem nie trzeba coś się nie zepsuło. Okazało się, że wszystko w porządku, więc gdy tylko wróciłem do domu usiadłem od razu do obiadu i... Nie nie, przerwy jeszcze nie było. Musiałem dojechać na sesje zdjęciową do Naszego Towarzystwa. W sumie.. tego dnia zrobiłem na samym rowerze około 40 kilometrów + 2h na basenie - to wymusiło przerwę dla organizmu.

Za to dzisiejszy dzień rozpocząłem z nowymi siłami! Trochę mikrourazy dały mi w kość samego ranka (chyba woda rozruszała dawno nie używane mięśnie :)). Słońce już wysoko na niebie to można się przebrać w odpowiedni strój, uszykować napój izotoniczny i w końcu wybiegać swoje :D

Jak zwykle, trening rozpocząłem od krótkiej rozgrzewki w postaci 2 kilometrów w tempie 65-70% tętna. Dało się odczuć, że słońce dzisiaj mocno przygrzewa i obowiązkiem każdej osoby jest posiadanie małej butelki picia, żeby ochłodzić organizm (dlaczego picia nie wody? Bo woda "przelatuje" przez organizm, a jeżeli jest to woda z sokiem, woda z... cukrem/solą, to organizm zachowuje na dłużej w organizmie). Kolejne kilometry mijały dość dziwnie: czułem, że obraz przelatuje mi wolno, że nie biegnę szybko, jednak Endomondo cały czas dawał mi bardzo miłe wyniki w okolicach 5 min/km. Rozbieganie na dystansie 12 km udało się przebyć w tętnie 75-80%, przy czym w czasie całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków, a dodatkowo tym razem został użyty Izostar) i przegryzłem batonik Just Fit (co 5 km mały "gryz").

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz