III tydzień treningowy, przygotowujący do maratonu zaczął się trochę później niż powinien. Powodem opuszczenia wczorajszego treningu był zbyt intensywny dzień, który zabrał praktycznie cały czas, a na wieczór pozwoliłem aby organizm się zregenerował (w końcu to najważniejsza faza treningu :)). W jaki sposób minął wczorajszy dzień? Z samego rana z narzeczoną wybraliśmy się rowerami do Poznańskiego Aquaparku, który mieści się w Termach Maltańskich.
 |
| Termy Maltańskie - Aquapark |
Mam 23 lata, ale będąc tam bawiłem się tak dobrze, jakbym miał znowu te 6-7 lat. Praktycznie skorzystaliśmy z każdej zjeżdżalni po kilka razy + z dwóch innych atrakcji, które włączały się o pełnej godzinie, a także 30 minut po pełnej godzinie. Oprócz zabawy, sama woda wyciągnęła z Nas sporo energii, a tutaj jeszcze trzeba przecież wrócić do domu. Powrót minął trochę w wolniejszym tempie niż przejażdżka w pierwszą stronę, ale w końcu dotarliśmy. I tutaj przede mną jeszcze inne obowiązki - dojazd do wujka do warsztatu w celu przeglądu roweru, czy przypadkiem nie trzeba coś się nie zepsuło. Okazało się, że wszystko w porządku, więc gdy tylko wróciłem do domu usiadłem od razu do obiadu i... Nie nie, przerwy jeszcze nie było. Musiałem dojechać na sesje zdjęciową do Naszego Towarzystwa. W sumie.. tego dnia zrobiłem na samym rowerze około 40 kilometrów + 2h na basenie - to wymusiło przerwę dla organizmu.
Za to dzisiejszy dzień rozpocząłem z nowymi siłami! Trochę mikrourazy dały mi w kość samego ranka (chyba woda rozruszała dawno nie używane mięśnie :)). Słońce już wysoko na niebie to można się przebrać w odpowiedni strój, uszykować napój izotoniczny i w końcu wybiegać swoje :D
Jak zwykle, trening rozpocząłem od krótkiej rozgrzewki w postaci 2 kilometrów w tempie 65-70% tętna. Dało się odczuć, że słońce dzisiaj mocno przygrzewa i obowiązkiem każdej osoby jest posiadanie małej butelki picia, żeby ochłodzić organizm (dlaczego picia nie wody? Bo woda "przelatuje" przez organizm, a jeżeli jest to woda z sokiem, woda z... cukrem/solą, to organizm zachowuje na dłużej w organizmie). Kolejne kilometry mijały dość dziwnie: czułem, że obraz przelatuje mi wolno, że nie biegnę szybko, jednak Endomondo cały czas dawał mi bardzo miłe wyniki w okolicach 5 min/km. Rozbieganie na dystansie 12 km udało się przebyć w tętnie 75-80%, przy czym w czasie całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków, a dodatkowo tym razem został użyty Izostar) i przegryzłem batonik Just Fit (co 5 km mały "gryz").
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz