Gdy otworzyłem oczy, poczułem ten żar, który czaił się na dworze jak taki lew - każda osoba, która wychyliła tylko nos za drzwi / okno, była zaraz pożerana przez gorąc. 30 minut przed planowanym treningiem uzupełniłem trochę płynów w postaci 100 ml soku, a przed samym wyjściem wypiłem 125 ml izotoniku na mały zapas. Przeczytałem wczoraj w gazecie słowa, które bardzo dobrze pasowały do dzisiejszego biegania:
"lepiej być niedotrenowanym, niż przetrenowanym"I właśnie dzisiaj musiałem z nich skorzystać - nie wiem, czy to przez upał, dużą wilgotność, niewyspanie, ale biegło mi się bardzo ciężko. Pierwsze 3 kilometry potraktowałem jako rozgrzewkę w tętnie 65-70% ( do tego momentu było ok, natomiast później to była walka z samym sobą). Zamiast upragnionych w sumie 14 km, zrobiłem dzisiaj małą 10. Kolejne 7 kilometrów, które pokonywałem w tętnie 75-80 zakończyły się słowami w głowie - bądź spokojny, robisz to dla siebie. Widocznie dzisiaj miałeś zrobić tylko taki dystans. Idziesz dzisiaj na kolejną nockę, zostaw resztę sił na nią. Przez cały trening oraz zaraz po nim wypiłem 250 ml izotoniku (co 3 km kilka łyków, a po 6 kilometrze zmieniłem dawkowanie na co 2 km) i zjadłem batonik Just Fit. Dobrze, że czekała na mnie mała nagroda w domu, która bardzo poprawiła mi humor. Był nią napój czekoladowy schłodzony w lodówce. Jego skład był bardzo prosty:
- 250 ml mleka
- banan
- 2 łyżki kakao
Całość przerabiamy blenderem i wstawiamy do lodówki, napój nadaje się doskonale PO treningu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz