wtorek, 30 lipca 2013

Lipiec można już zamknąć.

Nie jest to ostatni dzień Lipca, jednak po dzisiejszym bieganiu już wiem, że jutro to dzień przeznaczony na regeneracje organizmu. Poprzedni tydzień niestety nie był zbyt owocny z treningi... z planowanego niedzielnego długiego wybiegania nic nie wyszło... Mieliście kiedyś sytuację podbramkową na takiej zasadzie, że szukaliście ważnego dla Was dokumentu i za choinkę jasną nigdzie go nie było? Wiedzieliście, że na 10 m2 musi się gdzieś znajdować, ale po 2 godzinach przeszukiwania różnych innych skrytek.. po prostu nigdzie go nie było? Było już późne popołudnie, organizm przygotowany żeby o godzinie 19 wyjść i zrobić przebieżkę... ale po kilku godzinach poszukiwań dokumentu nie byłem wstanie pójść biegać... cały czas myślałem, że mogłem go położyć, w której teczce mogłem go pozostawić... Do końca dnia miałem tylko nadzieję, że w poniedziałek, gdy ruszę w trasę, uda mi się zrobić kopię lub jakiś odpis... Na szczęście wszystko się ułożyło (od razu poczułem jak spięte mięśnie, mimo braku niedzielnego biegu, zaczęły się rozluźniać i odpuszczać).

A jak minął dzisiejszy dzień? Po całonocnej burzy, którą miałem okazję oglądać na nocce, podchodziłem sceptycznie czy w ogóle słońce dzisiaj wyjdzie za chmur. Jednak gdy tylko otworzyłem oczy po krótkiej drzemce, co zobaczyłem? Piękną pogodę! No dobra, trochę wiało, ale przynajmniej nie padało :) Ubrany i przygotowany wyszedłem na spotkanie z chłodniejszą pogodą. Przyznaję, przyjemnie było móc przeprowadzić trening w niższej temperaturze, w porównaniu do niedawnych upałów. Pierwsze 2 kilometry polegały na rozgrzaniu niedawno co rozbudzonego organizmu. Tempo było spokojne, bo jak zwykle 65-70% tętna. Aaa, zapomniałbym - przed samym wyjściem oczywiście wypite 100 ml kompotu z czarnych porzeczek. Kolejne kilometry przychodziły ciężko. Głowa cały czas podsuwała myśl: "zrób sobie przerwę, odpocznij, zawróć do domu, itp". Sam jednak się nie poddałem i chyba organizm to wyczuł, że nie ma szans, bo już po 50 minutach było 1:0 dla mnie i ten stan już nie wracał. Ciąg dalszy dystansu (11,7 km) przebyłem w tętnie 75-80%. W ciągu całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków) oraz zjadłem baton Just Fit (co 5 km mały "gryz", tym razem popijałem małym łykiem napoju).



Jako, że kończy się miesiąc Lipiec, zestawię cały kilometraż:

Tydzień Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek Sobota Niedziela
I tydz. X 13,14 km X 10 km 13,73 km 16,89 km X
II tydz. 10,75 km X X X X 10,67 km 12,76 km
III tydz. X 16,35 km X 15,65 km X 13,34 km 16,88 km
IV tydz. X X 14,17 km X 10,38 km X X
V tydz. X 13,74 km X X X X X

piątek, 26 lipca 2013

Jak tu znaleźć chwilę wolnego czasu.

Większość osób chodzących do pracy zaczyna nią tydzień: poniedziałek - piątek. Dla nich to nic dziwnego chodzić 5 dni pod rząd (czasami jeszcze dochodzi do tego sobota). Mój system pracy jest trochę inny, ponieważ chodzę na nocną zmianę na 15 godzin, a co za tym idzie - nie dość, że większość dnia jestem aktywny to dochodzi do tego jeszcze cała noc. Można użyć słów "organizm się przestawia, przyzwyczaja się". Owszem, zgoda - organizm sam w sobie może się przyzwyczaić, bo następnego dnia odeśpi trochę, za to mózg nigdy nie nadrobi nocnego czasu (a to właśnie wtedy przecież następuje jego odpoczynek, regeneracja). Dzisiejszego dnia kończyłem 2 nockę z rzędu, a na popołudnie wybierałem się na trzecią. Organizm i mózg zdążyły trochę podładować zasilanie w czasie krótkiej drzemki. Jak tu jeszcze znaleźć czas na rozbieganie? A udało się, chociaż nie było łatwo - niewyspanie, do tego czas i pogoda (jedynym takim momentem było południe).

Gdy otworzyłem oczy, poczułem ten żar, który czaił się na dworze jak taki lew - każda osoba, która wychyliła tylko nos za drzwi / okno, była zaraz pożerana przez gorąc. 30 minut przed planowanym treningiem uzupełniłem trochę płynów w postaci 100 ml soku, a przed samym wyjściem wypiłem 125 ml izotoniku na mały zapas. Przeczytałem wczoraj w gazecie słowa, które bardzo dobrze pasowały do dzisiejszego biegania:
"lepiej być niedotrenowanym, niż przetrenowanym"
 I właśnie dzisiaj musiałem z nich skorzystać - nie wiem, czy to przez upał, dużą wilgotność, niewyspanie, ale biegło mi się bardzo ciężko. Pierwsze 3 kilometry potraktowałem jako rozgrzewkę w tętnie 65-70% ( do tego momentu było ok, natomiast później to była walka z samym sobą). Zamiast upragnionych w sumie 14 km, zrobiłem dzisiaj małą 10. Kolejne 7 kilometrów, które pokonywałem w tętnie 75-80 zakończyły się słowami w głowie - bądź spokojny, robisz to dla siebie. Widocznie dzisiaj miałeś zrobić tylko taki dystans. Idziesz dzisiaj na kolejną nockę, zostaw resztę sił na nią. Przez cały trening oraz zaraz po nim wypiłem 250 ml izotoniku (co 3 km kilka łyków, a po 6 kilometrze zmieniłem dawkowanie na co 2 km) i zjadłem batonik Just Fit. Dobrze, że czekała na mnie mała nagroda w domu, która bardzo poprawiła mi humor. Był nią napój czekoladowy schłodzony w lodówce. Jego skład był bardzo prosty:
- 250 ml mleka
- banan
- 2 łyżki kakao
Całość przerabiamy blenderem i wstawiamy do lodówki, napój nadaje się doskonale PO treningu.


środa, 24 lipca 2013

Nowy tydzień, nowe możliwości!

III tydzień treningowy, przygotowujący do maratonu zaczął się trochę później niż powinien. Powodem opuszczenia wczorajszego treningu był zbyt intensywny dzień, który zabrał praktycznie cały czas, a na wieczór pozwoliłem aby organizm się zregenerował (w końcu to najważniejsza faza treningu :)). W jaki sposób minął wczorajszy dzień? Z samego rana z narzeczoną wybraliśmy się rowerami do Poznańskiego Aquaparku, który mieści się w Termach Maltańskich.
Termy Maltańskie - Aquapark
Mam 23 lata, ale będąc tam bawiłem się tak dobrze, jakbym miał znowu te 6-7 lat. Praktycznie skorzystaliśmy z każdej zjeżdżalni po kilka razy + z dwóch innych atrakcji, które włączały się o pełnej godzinie, a także 30 minut po pełnej godzinie. Oprócz zabawy, sama woda wyciągnęła z Nas sporo energii, a tutaj jeszcze trzeba przecież wrócić do domu. Powrót minął trochę w wolniejszym tempie niż przejażdżka w pierwszą stronę, ale w końcu dotarliśmy. I tutaj przede mną jeszcze inne obowiązki - dojazd do wujka do warsztatu w celu przeglądu roweru, czy przypadkiem nie trzeba coś się nie zepsuło. Okazało się, że wszystko w porządku, więc gdy tylko wróciłem do domu usiadłem od razu do obiadu i... Nie nie, przerwy jeszcze nie było. Musiałem dojechać na sesje zdjęciową do Naszego Towarzystwa. W sumie.. tego dnia zrobiłem na samym rowerze około 40 kilometrów + 2h na basenie - to wymusiło przerwę dla organizmu.

Za to dzisiejszy dzień rozpocząłem z nowymi siłami! Trochę mikrourazy dały mi w kość samego ranka (chyba woda rozruszała dawno nie używane mięśnie :)). Słońce już wysoko na niebie to można się przebrać w odpowiedni strój, uszykować napój izotoniczny i w końcu wybiegać swoje :D

Jak zwykle, trening rozpocząłem od krótkiej rozgrzewki w postaci 2 kilometrów w tempie 65-70% tętna. Dało się odczuć, że słońce dzisiaj mocno przygrzewa i obowiązkiem każdej osoby jest posiadanie małej butelki picia, żeby ochłodzić organizm (dlaczego picia nie wody? Bo woda "przelatuje" przez organizm, a jeżeli jest to woda z sokiem, woda z... cukrem/solą, to organizm zachowuje na dłużej w organizmie). Kolejne kilometry mijały dość dziwnie: czułem, że obraz przelatuje mi wolno, że nie biegnę szybko, jednak Endomondo cały czas dawał mi bardzo miłe wyniki w okolicach 5 min/km. Rozbieganie na dystansie 12 km udało się przebyć w tętnie 75-80%, przy czym w czasie całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków, a dodatkowo tym razem został użyty Izostar) i przegryzłem batonik Just Fit (co 5 km mały "gryz").

niedziela, 21 lipca 2013

I tak minął kolejny tydzień.

Niedziela wieczór... II tydzień treningu już za mną - wrażenia? Po dzisiejszym dniu odczuwam pozytywne zmęczenie tym tygodniem. Trochę jest to spowodowane tym, że wybrałem się z wczesnego ranka do sklepu rowerem, taka rekreacyjno-rehabilitacyjna wycieczka (najlepszy sposób na regeneracje kolana i mięśni to właśnie rower lub pływanie :)). W sumie to pokonałem w obydwie strony około 30 km, ale było warto! A zatem co zyskałem? Proszę :)


Kupiłem kilka produktów do testowania, które będę wykorzystywał podczas Maratonu (w końcu na samych batonikach nie będę biegał :)). A skąd ta bluza? Była w promocji i bardzo się przyda na sezon jesień/zima.

Zaplanowałem dzisiaj trochę dłuższe wybieganie. Szczerze powiem... miałem z tym problem. Największym z nich było utrzymanie niższego tętna, ponieważ głowa wiedziała jedno, a serce chciało "szybciej, szybciej". Ale i to się udało! Całe 16,88 km pokonałem w tętnie 65-70%. Nim jednak wyszedłem na bieg zjadłem 3 kostki czekolady i 100 ml płynu. Teraz wiem, że na dłuższe wybiegania muszę zabierać ze sobą więcej napoju izotonicznego i pić trochę częściej. W sumie to podczas całego treningu wypiłem 250 ml napoju (na początku co 3 km kilka łyków do 12 km, później co 2 km przez wzgląd na odczucie organizmu) i zjadłem batonika Just Fit (co 5 km "gryz"). Po powrocie do domu, z uczuciem utraty płynów, piłem małymi łykami kolejną dawkę 250 ml napoju izotonicznego i wypróbowałem Owocowy żel APTONIA o smaku jabłkowym. Pierwszy raz miałem okazję jeść coś takiego, bardzo dobry jabłkowy smak, łatwo się konsumuje. Na pewno napiszę jeszcze nie jeden post odnośnie produktów, które będę próbował :)



Tabelka sumująca ten tydzień treningu:

Dzień treningu Wtorek Czwartek Sobota NiedzielaSuma
Kilometraż 16,35 km 15,65 km 13,34 km 16,88 km62,22 km


sobota, 20 lipca 2013

Miły powrót :)

"Urlop" dobiegł końca, co za tym idzie? Powrót do domku i od poniedziałku znowu do pracy. Tydzień minął Nam bardzo miło, zupełnie inne miejsce, wypoczynek na świeżym powietrzu, a przy tym udało się wykonać 3 treningi w innym miejscu (a także o innej porze i warunkach). W związku, że dzisiejszy dzień obiegał w porządki, postanowiłem wykonać trening pod wieczór jak wrócimy. Zbliża się godzina 19:30, czas się szykować do wyjścia i zrobić swój kilometraż. Przed wyjściem zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i wypiłem 100 ml kompotu. Jako, że była to późna pora, słoneczko aż tak bardzo nie grzało, nie było takiego upału i sam trening przebiegał zaskakująco dobrze. Nie wiem czego jest to zasługa: pory? tego, że wczoraj nie jedliśmy mięsa z grilla? powrotu do domu? Nie mam pojęcia, ale nogi aż same się pchały do przodu. Niby tempo utrzymywałem poniżej 5 min / km, a pulsometr pokazywał 80%! Uśmiech sam pojawiał się na tworzy, choć nie mogłem w to uwierzyć. Ale wracając, na początku mała rozgrzewka w postaci 2 km w 65-70% tętna. Dalsze kilometry jako rozbieganie (11,34 km) utrzymywałem w tętnie 75-80%. Przez cały ten czas, co 3 kilometry brałem kilka małych łyków napoju izotonicznego. Ogólnie przez cały trening, jak i zaraz po nim wypiłem 250 ml napoju i zagryzłem to batonikiem Just Fit.


czwartek, 18 lipca 2013

Kilometr za kilometrem.

Kolejny piękny dzień Nas dzisiaj przywitał - i takie właśnie powinny być wakacje, lato. Jest to czas odpoczynku, ale można ten czas spędzać w sposób aktywny! Z samego rana, jak tylko mały otworzył oczy i obudził rodziców, zjedliśmy smaczne śniadanie i wzięliśmy się za obowiązki. I o to przyszła godzina 10:00 - czas ubrać buty i można ruszać w trasę. Przyznam, że uwielbiam biegać po lesie, więc bardzo się cieszę że udało mi się znaleźć odpowiednie miejsce do wybiegania.
Przed samym wyjściem wciągnąłem 3 kostki czekolady i oczywiście 100 ml kompotu na drogę. Początek dzisiejszego biegu rozpocząłem od rozgrzewki na dystansie 3 km w tempie 65-70% tętna. Gdy już poczułem, że mięśnie są przygotowane mogłem podkręcić szybkość. Całe kolejne rozbieganie, czyli 12,65 km pokonałem na tętnie 75-80%. Przez cały trening wypiłem 250 ml izotoniku (co 3 km kilka łyków) i zjadłem batonik Just Fit (co 5 km "gryz").



Przeglądając dzisiejszego dnia internet, trafiłem na hasło które bardzo mnie rozbawiło :) coś czuje, że maraton właśnie tak będzie wyglądał :)

wtorek, 16 lipca 2013

Słoneczko wróciło!

Dziecko to cudowny budzik - potrafi postawić na nogi z samego rana, jak tylko pojawią się pierwsze promienie słońca. Nie wiem w jaki sposób to robią, przynajmniej nie muszę nastawiać alarmu w komórce, bo wiem że wstanę około 6. Mimo delikatnego zmęczenia, miło było zobaczyć czyste, niebieskie niebo i wschodzące słońce co raz wyżej - człowiek od razu ma inne nastawienie w ciągu dnia. Po obfitym śniadaniu przyszedł czas na przerwę przedbiegową i na obowiązki w domku, w którym przebywamy.

Jaki plan na dzisiaj? Zaczął się I dzień 2. tygodnia treningów! Jako, że niedzielny bieg był trochę za krótki postanowiłem dzisiaj wziąć się za siebie i podreptać dłużej (chociaż patrząc po treningu wyszło raczej więcej kilometrów :)) Przed samym wybieganiem wciągnąłem 3 kostki czekolady oraz 100 ml soku. Tym razem udało się dostać w planowane miejsce co jeszcze bardziej mnie zmotywowało do dalszego biegu. Początkowo jednak mała rozgrzewka przez 2 kilometry w tempie 65-70% tętna. Dalsza część odbyła się w postaci rozbiegania w tętnie 75-80% na dystansie 14,35 km.



Podczas całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 kilometry kilka łyków) i zjadłem batonik Just Fit Musli (co 5 kilometrów jeden "gryz"). Patrząc, że było bardzo gorąco, zaraz po treningu wypiłem jeszcze 100 ml napoju izotonicznego i niespodziankę, która na mnie czekała :) bardzo przepyszny nektar dla organizmu.

niedziela, 14 lipca 2013

Na urlop z butami :)

W końcu wymarzony wolny tydzień, z dala od pracy, obowiązków, na łonie natury. Oczywiście to nie oznacza, że robię sobie wolne od treningów - strój, przybory oraz buty to była podstawa podczas pakowania toreb. Na niedzielny dzień postanowiłem zrobić sobie trochę dłuższe wybieganie. Od samego ranka przeglądałem na mapie okolicę, w którym kierunku na jaki teren mogę trafić. Ku moim oczom ukazało się jezioro niedaleko miejsca, w którym spędzaliśmy noc - a więc mam punkt zaczepienia :) W ciągu całego dnia pogoda dopisywała - ani nie było za gorąco, ani za zimno choć po chmurach sądziłem, że spadnie deszcz.

Nadszedł czas wybiegania - tym razem przed samym treningiem wypiłem tylko 100 ml soku. Z racji, że na obiad jedliśmy makaron z sosem + pulpety organizm dostał dość paliwa na wysiłek. Na trasę zabrałem ze sobą jednak baton, a także buteleczki z napojem izotonicznym. W planach było dłuższe wybieganie, które zakończyło się na 12,76 km - dlaczego? Większość część zajęło mi podziwianie okolicy i szukanie drogi (dobrze, że istnieje coś takiego jak GPS). Mimo takiego kilometrażu jestem bardzo zadowolony z rozbiegania. Pod koniec trasy złapał mnie jeszcze mały deszcz, który orzeźwił i dodał więcej energii na sam koniec. Podczas całego biegu uzupełniłem 250 ml płynów, no i mała przekąska Just Fit Musli.




Końcowa tabelka sumująca ten tydzień:

Dzień treningu Poniedziałek Sobota Niedziela Suma
Kilometraż 10,75 km 10,67 km 12,76 km 34,18 km


sobota, 13 lipca 2013

4 dni przerwy? Dość!

Prośby zostały wysłuchane i sobotni poranek przywitał bardzo ładną pogodą (może nie słoneczną, ale przynajmniej nie padało :)). 4 dni przerwy to zdecydowanie za długo. Z radością i uśmiechem na ustach ubrałem strój, zawiązałem buty na nogach i wyruszyłem w trasę. W weekendowe dni można spotkać znacznie więcej osób niż w ciągu tygodnia, więc miłe gesty (skinienie głową, podniesienie ręki) były praktycznie co chwilę, choć zdarzyło się kilka osób które patrzyły ze zdziwieniem "o co Ci chodzi człowieku?" :)
A co o samym biegu? Jako, że trochę mało czasu było, bo szykowaliśmy się do wyjazdu na wakacje postanowiłem zrobić krótkie 10 km. Serce mówiło "biegnij ile sil w nogach, od samego początku daj z siebie wszystko", za to głowa żeby stopniowo się rozgrzać, bo później mogę tego żałować. Na szczęście zwyciężył rozsądek i pierwsze 2 km truchtałem w tempie 65-70% swojego tętna czując jak mięśnie się przyzwyczajają i podnoszą swoją temperaturę. Kolejne kilometry były jak bajka - po takiej przerwie tłuszcz aż płakał (nie pamiętam abym po 10 km aż tak się pocił). Główne rozbieganie, czyli 8 km pokonałem przy tętnie 80-85%.



Mimo tego, że wyjechaliśmy z dzieckiem, część mojego bagażu zajął asortyment do biegania (inaczej być przecież nie mogło). Na niedziele zaplanowałem trochę dłuższe wybieganie. Wystarczy teraz tylko przejrzeć okolicę i można ruszać w drogę :)

piątek, 12 lipca 2013

Przekąski.

Przyznaje się bez bicia - od wtorku do dnia dzisiejszego nie robiłem żadnych przebieżek! Powodem było dochodzenie do siebie po wzięciu udziału w rekrutacji do Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej. Pierwsza część egzaminu odbywała się we wtorek i miał miejsce:
- bieg na 50 m,
- bieg na 1 km,
- podciąganie na drążku,

Mimo stresu, który towarzyszył mi od dnia poprzedniego, wszystkie te rzeczy udało mi się zdać pozytywnie (Hurraa! Chociaż przez 2 następne dni odczuwałem mikro urazy, które powstały po takim wysiłku). Niestety, następny dzień już tak mnie nie zachwycił. Z 850 osób, do następnego etapu rekrutacji przeszło około 430. Drugą częścią był egzamin z zakresu chemii oraz fizyki, która mnie pokonała... Zająłem 143 miejsce, a do następnego etapu przechodziło pierwsze 100 osób.. No nic, szkoda... Co innego mogę teraz powiedzieć - zawiedziony jestem, ale życie toczy się dalej. Żeby teraz nie wyszło tak, że po "przegranej" leżałem i nic nie robiłem - nic z tych rzeczy. Wciąż jeździłem do pracy na rowerze, a także zająłem się innymi zaległymi czynnościami / obowiązkami.

Kogoś zastanowi "skąd ten tytuł, skoro połowa postu nie ma nic wspólnego z jedzeniem?". Chciałem zrobić małe wprowadzenie, co działo się przez ostatnie 4 dni w moim życiu. Mam nadzieje jednak, że jutrzejsza poranna pogoda uśmiechnie się do mnie i pozwoli zrobić małe rozbieganie.  Jak zwykle, pierwszą przekąską i dawką energii będzie batonik Just Fit Musli.



Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego typu przekąsek, jednak po kilku opakowaniach i próbach mogę stwierdzić, że przed porannym biegiem na pusty żołądek nadaje się idealnie - przynajmniej dla mojego organizmu. Staram się zawsze pilnować czasu "posiłek - bieganie", aby przerwa między jednym, a drugim wynosiła przynajmniej 2 godziny (w przeciwnym przypadku kolka i inne incydenty murowane). Jednak po tym batoniku nic - na żołądku nic nie ciąży, a organizm mógł dostać dawkę porannych kalorii. O samym batoniku:
Wartość Odżywcza na 1 baton (25 g)
Energia 444 kJ
106 kalorie
Białko 1,4 g
Węglowodany 17,7 g
Tłuszcze 3,2 g

Samo opakowanie zawiera 6 takich batoników, a jego cena wynosi 3,59 zł (6 batoników po 60 gr? Moim zdaniem to nie jest AŻ taka duża cena). Po jego otwarciu najważniejsza rzecz w jego budowie - nie rozpada się! Co w przypadku niektórych przekąsek wręcz uprzykrza życie - co otwarcie to zaraz się rozsypuje i trzeba łapać każde nasionko.

Jestem dopiero na "początku" ich testowania, więc więcej informacji z odczucia i działania na organizm pojawi się z czasem :) Na tą chwilę czas wracać do pracy i trzymać kciuki, aby jutrzejszego poranka nie padało!

poniedziałek, 8 lipca 2013

II, a właściwie I tydzień :)

W poprzedniej wiadomości cytowałem wiadomość, którą otrzymałem e-mailem odnośnie powtórki I tygodnia treningu. Tak też postanowiłem zrobić, szczególnie że jutro czeka mnie bardzo ważny dzień. Nie chcę zapeszać, dlatego wyjaśnię tą sprawę w kolejnych postach. Jako, że dzisiaj była bardzo słoneczna pogoda (wg. termometru w komórce było nawet 28 stopni odczuwalnej temperatury - oczywiście na ile komórka jest precyzyjna). Tak jak zwykle bywa, przed samym wyjściem wciągnąłem w siebie 3 kostki czekolady oraz 100 ml soku.

Jak już wspomniałem, jutro jest bardzo ważny dzień dla mnie, podczas którego muszę z siebie dać nawet 130%! Dlatego zaplanowałem, że dzisiejszy trening będzie polegał na rozgrzewce oraz rozbieganiu na jednym poziomie tętna jakim było 70-75%. Po pokonaniu 8 km w tym tempie naszło mnie, aby podnieść odrobinę poprzeczkę. Ostatnie 2,7 km starałem się przebiec w swoim tętnie koło 85%. Przy takim słońcu czułem jak wszystkie sole wyszły z mojego organizmu, tak samo jak zgromadzona wcześniej woda. Przez cały czas trwania treningu i zaraz po nim wypiłem 250 ml napoju izotonicznego, a w nagrodę zjadłem batonika.



Coś na temat napoju izotonicznego:
Pozostało jeszcze 14 tygodni do maratonu. Jest to czas testów: samego siebie, napojów izotonicznych i innych środków. Postanowiłem postawić na produkt activlab IsoActive. Będzie mi on towarzyszył podczas 4 godzin biegu, więc już teraz przyzwyczajam swój organizm na jego działanie. Kilka informacji na temat samego produktu:
Zawartość w porcji (31,5 g):
Wartość energetyczna 447,1 kJ / 105,2 kcal
Białko 0 g
Tłuszcz 0 g
Węglowodany 26,3 g
Sód 350 mg                             
Potas 130 mg                                 
Chlorki 120 mg                                       
Wapń 120 mg               
Magnez 60 mg             
Witamina B1 210 ?g                                     
Witamina B2 240 ?g                                      
Niacyna 2,7 mg                                   
Kwas pantotenowy 900 ?g                              
Witamina B6 300 ?g                            
Biotyna 22,5 ?g                                  
Kwas foliowy 30 ?g                                
Witamina B12 0,15 ?g   
Ekstrakt z zielonej herbaty 100 mg
(smak cytrynowy)
   w tym EGCG 45 mg
Ekstrakt z żeń-szenia 100 mg
(smak grapefruitowy)       
   w tym ginsenozydy 40 mg
   w tym kofeina 20 mg



Na tą chwilę bardzo dobrze się czuję, podczas wysiłku nie odczuwam większego pragnienia i nie ciąży aż tak na żołądku w trakcie biegania (częściowo to też zasługa brania mniejszych łyków). Trochę więcej będę mógł powiedzieć po kilku tygodniach używania tego produktu :)

niedziela, 7 lipca 2013

Przemyślenia na przyszły tydzień.

Czytając kilka artykułów i wypowiedzi innych osób wszędzie pojawiało się zdanie "planowanie przyszłych biegów to podstawa każdego treningu". Pierwszy tydzień mam już za sobą - organizm czuje się bardzo dobrze, nastawienie oraz siły witalne dopisują z czego bardzo się cieszę, bo zawsze mogło być gorzej (choć muszę być przygotowany na jedną zależność - życie to taka parabola, do pewnego momentu idzie w górę, a gdy dojdzie na szczyt zaczyna spadać by znowu się wznieść). A co mnie czeka w przyszłym tygodniu? Raczej powtórka tego :)

"Najwazniejsza sprawa - czesc z Was to zauwazyla juz wczesniej -  plany treningowe są rozpisane na 12 i 14 tygodni, pozniewaz policzylismy  3 miesiace = 3 x 4 tyg. No jak sie okazalo po drodze schował się dodatkowy tydzien, stad do maratonu od poniedzialku ( 1 lipca) mielismy odpowiednio 13 i 15 tygodni. W zwiazku z tym, powtórzymy sobie Tydzien 1 treningow i zacznimy tygodniem ponownie Nr. 1 od 8 lipca. W ten sposób zyskamy tydzień przygotowań."

14 tygodni to dużo czasu, ale chcąc pokonać taki dystans trzeba przyzwyczaić organizm do długotrwałego wysiłku. Czas ten pozwoli również na lepsze poznanie siebie samego - w jaki sposób zareaguje przy 2 godzinach, jak po 3. Oczywiście trening to nie to samo co same zawody, ale kiedyś musi być ten pierwszy raz (i nie mogę się doczekać by się o tym przekonać :))

sobota, 6 lipca 2013

Pozytywne nastawienie.

I o to kończy się pierwszy treningowy tydzień. Wybierając program 4x w tygodniu trzeba mieć świadomość, że skutkuje w tym momencie jeżeli jest przestrzegany. Oczywiście nie jest to żaden rygor, nie stracę przez to korony czy pracy jeżeli nie wykonam jednego-dwóch treningów. Podejmując jednak wyzwanie, staram się  być fair wobec siebie samego, wobec danego słowa i obietnicy, że plan będzie przestrzegany.

Po całym dniu wypoczywania, z radością na ustach zacząłem się szykować do wyjścia i wyrobienia swojego kilometrażu. Wcześniej jednak zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i 100 ml soku. Jako, że dzisiejszy dzień miał być przeznaczony do przebieżek rozpocząłem go od krótkiego rozgrzania organizmu. Już od samego początku zapaliła się żółta lampka w mojej głowie - coś zbyt napięty masz mięsień trójgłowy łydki, a właściwie obydwa brzuchate. Co było tego powodem? Wczorajsze zbyt krótkie rozciąganie go? Nie wiem, jednak postanowiłem że dam mu szansę i przebiegnę 3 km w tempie 65-70% swojego tętna. Pod koniec tego dystansu napięcie stopniowo zaczęło maleć (całe szczęście :)), więc można było troszkę podnieść poprzeczkę. Dalsza część treningu przebiegała bardzo dobrze - 14,87 km pokonałem w tempie 75% tętna. Sądziłem, że 3 dzień treningu pod rząd może przynieść gorsze skutki, jednak rozsądne dobieranie tempa pozwoliło uniknąć większych kontuzji. W trakcie jak i po wypiłem 250 ml izotoniku, a zaraz po rozciąganiu zjadłem batonika. Będąc w domu dopiłem jeszcze 100 ml soku i skusiłem się na małą kolację w postaci jogurtu pitnego 400g.


piątek, 5 lipca 2013

Każda pora jest dobra! :)

Po całym dniu obowiązków i odpoczynku po nocce, przyszedł czas żeby przeprowadzić swój trening. Zazwyczaj staram się biegać z samego rana, dlaczego? Nowa energia na cały dzień, zupełnie inne nastawienie i w ogóle taka radość się pojawia :) Ale nie dzisiaj. Dzisiaj wracałem prosto z nocki na rowerze, w między czasie miałem kilka innych obowiązków i gdzie tu znaleźć czas na swój trening? Oprócz ranka, południa i popołudnia są przecież dwie pozostałe pory: wieczór i noc. Tym razem zmieściłem się w wieczorną porę i jestem z niej bardzo zadowolony!

Przed samym bieganiem zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i wypiłem 100 ml soku. W pełni gotowy, nigdzie nie spóźniony mogłem zacząć trening wg własnego planu. Na samym początku mała rozgrzewka na dystansie 2 km w tempie 65 - 70% swojego tętna (około +6 min/km). Organizm zaczął powoli się przyzwyczajać, temperatura wzrastała, mięśnie rozgrzewały. Skusiłem się na małe podciągnięcie tempa - cały dystans 2 km utrzymywałem w tempie 85 - 90% tętna. Odczucie? Dwoma słowami mogę określić jako bardzo dobre. Kolejne kilometry postanowiłem już rozbiegać na spokojniejszym pułapie - 9,73 km w tempie 75% tętna (o dziwno cały dystans w + - 1%). W ciągu całego treningu jak i po nim uzupełniłem płyny w postaci napoju izotonicznego (poszły całe dwie buteleczki 125 ml :)), a także batoniku JustFit musli.



Z dzisiejszego treningu jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony :) chciałbym aby każdy następny trening kończył się z uśmiechem na ustach, ale niestety - za dobrze by było :D trzeba trochę powalczyć z samym sobą.

czwartek, 4 lipca 2013

Było "A", to teraz czas na "B".

Skoro już wszystko zostało uszykowane:
- jest cel;
- jest plan treningowy;
- są przybory i substancje, które są testowane;
to wypada teraz "zmusić się" i iść w obranym kierunku :) Jako, że dzisiejszy dzień zapowiadał się brakiem czasu, wypadało wstać nieco wcześniej i wyrobić nożne kilometry. Wg. planu powinienem zrobić dzisiaj rozbieganie + interwały, jednak w związku z problemem czasowym skupiłem się tylko na rozbieganiu (większym). Umówiłem się z M. na godzinę 6:00 i niestety... wpadłem, wpadłem przez swój własny błąd, którym było późne wyszykowanie się i cierpiałem przez to. Dobrze, że pamiętałem aby uzupełnić paliwo z samego ranka w postaci batona JustFit Musli i 100 ml soku.

Jako, że czasu było mało do umówionego spotkania trzeba było się zaprzeć - zamiast tradycyjnej, spokojnej rozgrzewki miałem na początku rozruch w tempie 90-95% swojego tętna (dla mojego organizmu to była najgorsza rzecz jaką mogłem zrobić, ale nie lubię się spóźniać...). Po 2 km dobiegłem na miejsce i kontynuowaliśmy wspólnie dalszą część trasy. Zrobiliśmy 5 km kółko nad jeziorem i już wiedziałem - będzie ciężko (tempo wynosiło 85-90%). W momencie gdy już się rozdzieliliśmy, starałem się choć odrobinę uspokoić organizm, chociaż w głowie wciąż krążyła jedna myśl "jesteś umówiony, musisz pojechać po ojca i jedziecie na ryby". Dalszy odcinek 3 km trasy pokonałem w trochę spokojniejszym biegu, bo 75-80%. Oczywiście od samego początku komórkowy GPS był wredny i 10 km trasę przekształcił mi w dystans 2,16 km... Dobrze, że nogi wiedziały ile tak naprawdę zrobiły. Podczas całego biegu oraz zaraz po nim uzupełniłem płyny w postaci 125 ml Izotoniku.


Co do wyjazdu na ryby - od czasu do czasu trzeba wyjechać na łono natury, trochę wypocząć, "odchamić się". Połowy były bardzo udane, może nie były to giganty ale cieszyło mnie samo branie i możliwość holowania ryby. Pan ryba również pozdrawia :)

wtorek, 2 lipca 2013

Pierwszy dzień treningu!





Cześć :) Z tej strony Szymon. Na początku wypada się przedstawić, zatem - mam aktualnie 22 lata, mieszkam w Poznaniu i w tym roku kończę III rok studiów w WSPiA na Wydziale Zdrowia Publicznego w Poznaniu na kierunku Fizjoterapeuta. Skąd pomysł na bieganie? Ten wątek pozostawię otwarty, do opisania przy innym poście :)


W tym roku miałem okazję uczestniczyć już w 3 imprezach biegowych, które oczywiście były moim debiutem - Półmaraton w Poznaniu, Interrun w Poznaniu oraz Bieg o Złotą Pyrę w Obornikach. A co w tym roku jeszcze? Przygotowania do Maratonu w Poznaniu. Po to właśnie powstała również ta strona - mój osobisty dzienniczek biegacza, moje przemyślenia, stosowane i testowane przedmioty, napoje, "paliwo" :)

Najważniejsze - mój debiut zasponsorował serwis 4run oraz osoby, które głosowy na mój artykuł, który pojawił się właśnie w w//w serwisie. Ogromnie jestem wdzięczny wszystkim, którzy dali mi tą szansę. Kilka dni później moim oczom ukazało się wydarzenie na FaceBook'u stworzone przez grupę NightRunners mające na celu przygotowanie osób do przebiegnięcia tego dystansu. Wczorajszego dnia wchodząc na pocztę zobaczyłem... co takiego? Plan biegowy nadesłany przez jednego z prowadzących tą grupę! Wszystko układa się bardzo dobrze - teraz tylko: moja własna siła i wytrwałość w osiągnięciu celu.
    Dzisiejszego dnia miał miejsce właśnie pierwszy dzień treningu. Umówiłem się z M. z samego rana na małe bieganko. Wstępnie miała to być godzina 5:30, ale doszliśmy do porozumienia, że spotkamy się o 6. Jak zwykle wstałem trochę wcześniej żeby na ostatnią chwilę nie wybiegać. Na dzień dobry zjadłem mały baton Lion Mini (całe 84 kCal na żołądek) oraz wypiłem 100 ml soku. Zabrałem również ze sobą buteleczkę napoju Izotonicznego (125 ml) firmy ActivLab Isoactive. Do terminu Maratonu pozostało 14 tygodni, więc właśnie TERAZ jest czas na testowanie produktów. Wyszedłem w miarę wcześnie, żebym mógł rozgrzać i przygotować organizm do wysiłku. Pierwsze 2 km pokonałem w tempie 65% (dla przybliżenia - trochę szybszy trucht, w którym można swobodnie prowadzić rozmowę). Po dotarciu na miejsce zaczęła się główna jego część - małe kółko o długości 5 km w tempie 80 - 85%. Możliwość rozmowy była, ale sprawiała duże problemy w dobrym dograniem oddechu. Niestety, musieliśmy się rozłączyć, ale postanowiłem że biegnę dalej! Tak też zrobiłem jeszcze 6 km w tempie 75 - 80%. W sumie to dzisiaj swój kilometraż zamknąłem w 13 km. Na zakończenie czekała nagroda w postaci batonu JustFit Musli (106 kCal). Za każdym razem, po małym wstępie i opisie z biegu, będę umieszczał link do danego treningu.