sobota, 6 lipca 2013

Pozytywne nastawienie.

I o to kończy się pierwszy treningowy tydzień. Wybierając program 4x w tygodniu trzeba mieć świadomość, że skutkuje w tym momencie jeżeli jest przestrzegany. Oczywiście nie jest to żaden rygor, nie stracę przez to korony czy pracy jeżeli nie wykonam jednego-dwóch treningów. Podejmując jednak wyzwanie, staram się  być fair wobec siebie samego, wobec danego słowa i obietnicy, że plan będzie przestrzegany.

Po całym dniu wypoczywania, z radością na ustach zacząłem się szykować do wyjścia i wyrobienia swojego kilometrażu. Wcześniej jednak zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i 100 ml soku. Jako, że dzisiejszy dzień miał być przeznaczony do przebieżek rozpocząłem go od krótkiego rozgrzania organizmu. Już od samego początku zapaliła się żółta lampka w mojej głowie - coś zbyt napięty masz mięsień trójgłowy łydki, a właściwie obydwa brzuchate. Co było tego powodem? Wczorajsze zbyt krótkie rozciąganie go? Nie wiem, jednak postanowiłem że dam mu szansę i przebiegnę 3 km w tempie 65-70% swojego tętna. Pod koniec tego dystansu napięcie stopniowo zaczęło maleć (całe szczęście :)), więc można było troszkę podnieść poprzeczkę. Dalsza część treningu przebiegała bardzo dobrze - 14,87 km pokonałem w tempie 75% tętna. Sądziłem, że 3 dzień treningu pod rząd może przynieść gorsze skutki, jednak rozsądne dobieranie tempa pozwoliło uniknąć większych kontuzji. W trakcie jak i po wypiłem 250 ml izotoniku, a zaraz po rozciąganiu zjadłem batonika. Będąc w domu dopiłem jeszcze 100 ml soku i skusiłem się na małą kolację w postaci jogurtu pitnego 400g.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz