piątek, 5 lipca 2013

Każda pora jest dobra! :)

Po całym dniu obowiązków i odpoczynku po nocce, przyszedł czas żeby przeprowadzić swój trening. Zazwyczaj staram się biegać z samego rana, dlaczego? Nowa energia na cały dzień, zupełnie inne nastawienie i w ogóle taka radość się pojawia :) Ale nie dzisiaj. Dzisiaj wracałem prosto z nocki na rowerze, w między czasie miałem kilka innych obowiązków i gdzie tu znaleźć czas na swój trening? Oprócz ranka, południa i popołudnia są przecież dwie pozostałe pory: wieczór i noc. Tym razem zmieściłem się w wieczorną porę i jestem z niej bardzo zadowolony!

Przed samym bieganiem zjadłem 3 kostki gorzkiej czekolady i wypiłem 100 ml soku. W pełni gotowy, nigdzie nie spóźniony mogłem zacząć trening wg własnego planu. Na samym początku mała rozgrzewka na dystansie 2 km w tempie 65 - 70% swojego tętna (około +6 min/km). Organizm zaczął powoli się przyzwyczajać, temperatura wzrastała, mięśnie rozgrzewały. Skusiłem się na małe podciągnięcie tempa - cały dystans 2 km utrzymywałem w tempie 85 - 90% tętna. Odczucie? Dwoma słowami mogę określić jako bardzo dobre. Kolejne kilometry postanowiłem już rozbiegać na spokojniejszym pułapie - 9,73 km w tempie 75% tętna (o dziwno cały dystans w + - 1%). W ciągu całego treningu jak i po nim uzupełniłem płyny w postaci napoju izotonicznego (poszły całe dwie buteleczki 125 ml :)), a także batoniku JustFit musli.



Z dzisiejszego treningu jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony :) chciałbym aby każdy następny trening kończył się z uśmiechem na ustach, ale niestety - za dobrze by było :D trzeba trochę powalczyć z samym sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz