W końcu sobie przypomniałem jak "smakuje" sen w swoim łóżku (do tego jeszcze przespana noc). To raczej nie zmęczenie fizyczne, bo czym można się zmęczyć siedząc? Jednak mamy do czynienia również ze zmęczeniem psychicznym, które dopadło mnie po 81 przepracowanych godzinach w ciągu 6 dni! Powodem tego było wzięcie wolnego przez 2 osoby z pracy i oczywiście trzeba je jakoś zastąpić. Powoli zacząłem czuć się jak w domu, bo praktycznie przebywałem w miejscu pracy cały czas (do domu, tego prawdziwego przyjeżdżałem tylko po jedzenie i żeby się przebrać i umyć). Z tego też powodu byłem zmuszony do zrobienia przerwy w bieganiu. Niby mogłem znaleźć 30-40 minut żeby pójść pobiegać - jednak osłabienie, wysiłek, nieprzespane noce doprowadziłyby znowu do opryszczki (lub przeziębienia) w wyniku osłabienia organizmu.
Dlatego wczorajszy dzień był ogromną nagrodą i prezentem po całym tygodniu. Moment w którym założyłem buty zapoczątkował rozwój skrzydeł na każdej z kostek na stopach, dosłownie! Chęci były ogromne - biegnij ile sił w nogach, tak daleko jak możesz, po prostu biegnij! Ale dlaczego czekoladę, którą dostaliśmy w prezencie mamy zjeść całą od razu? Lepiej wziąć 2 paski, poczuć się jak w niebie i zostawić na później :)
Postanowiłem zrobić dłuższe wybieganie w spokojnym tempie, żeby rozbudzić i pobudził do działania niedopieszczone mięśnie (spokojnie, przez cały ten czas jak chodziłem do pracy to nogi były rozruszane na dystansie 7 km w jedną stronę jazdą na rowerze).
Niestety, tym też wynikiem kończę ten tydzień. Niedzielny dzień przeznaczę na małe ćwiczenia górnej partii ciała przy pomocy Hantli. Poniedziałek natomiast... Zaczniemy od rozbiegania w ulubionym przeze mnie tempie :) Przyjemnej niedzieli!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz