A jak minął dzisiejszy dzień? Po całonocnej burzy, którą miałem okazję oglądać na nocce, podchodziłem sceptycznie czy w ogóle słońce dzisiaj wyjdzie za chmur. Jednak gdy tylko otworzyłem oczy po krótkiej drzemce, co zobaczyłem? Piękną pogodę! No dobra, trochę wiało, ale przynajmniej nie padało :) Ubrany i przygotowany wyszedłem na spotkanie z chłodniejszą pogodą. Przyznaję, przyjemnie było móc przeprowadzić trening w niższej temperaturze, w porównaniu do niedawnych upałów. Pierwsze 2 kilometry polegały na rozgrzaniu niedawno co rozbudzonego organizmu. Tempo było spokojne, bo jak zwykle 65-70% tętna. Aaa, zapomniałbym - przed samym wyjściem oczywiście wypite 100 ml kompotu z czarnych porzeczek. Kolejne kilometry przychodziły ciężko. Głowa cały czas podsuwała myśl: "zrób sobie przerwę, odpocznij, zawróć do domu, itp". Sam jednak się nie poddałem i chyba organizm to wyczuł, że nie ma szans, bo już po 50 minutach było 1:0 dla mnie i ten stan już nie wracał. Ciąg dalszy dystansu (11,7 km) przebyłem w tętnie 75-80%. W ciągu całego treningu wypiłem 250 ml napoju izotonicznego (co 3 km kilka łyków) oraz zjadłem baton Just Fit (co 5 km mały "gryz", tym razem popijałem małym łykiem napoju).
Jako, że kończy się miesiąc Lipiec, zestawię cały kilometraż:
| Tydzień | Poniedziałek | Wtorek | Środa | Czwartek | Piątek | Sobota | Niedziela |
| I tydz. | X | 13,14 km | X | 10 km | 13,73 km | 16,89 km | X |
| II tydz. | 10,75 km | X | X | X | X | 10,67 km | 12,76 km |
| III tydz. | X | 16,35 km | X | 15,65 km | X | 13,34 km | 16,88 km |
| IV tydz. | X | X | 14,17 km | X | 10,38 km | X | X |
| V tydz. | X | 13,74 km | X | X | X | X | X |
